Santoshgarth - w królestwie szczęścia

fot. P. Skawiński
Spacer z rodziną Sharmów po rodzinnym miasteczku u podnóża Himalajów - fotoreportaż.

Rodzina Sharmów mieszka na stałe w Gurgaon, ale podczas Diwali, najważniejszego święta w tej części świata, odwiedza rodzinną Unę i Santoshgarth. W miasteczku znają ich wszystkich. Z każdym należy choć chwilę porozmawiać, zwłaszcza, że Sharmowie zajmowali się kiedyś handlem.


Przed Diwali jest zawsze największy ruch w interesie.


Dobrze sprzedają się preparaty ajurwedyczne. Ajurweda, "wiedza o życiu", to tradycyjna medycyna indyjska.


Najlepiej sprzedają się produkty reklamowana przez guru. Po prawej Baba Ramdev - guru i polityk w jednym.


Zaglądamy do dawnego domu Sharmów.


Głowa rodu jest adwokatem, syn pracuje w firmie konsultingowej.


Nowy dom w Unie wymaga opieki niebios - wybieramy patrona.


W Santoshgarth święte krowy nie biegają samopas - trzyma się je we wspólnej, miejskiej zagrodzie otoczonej wysokim murem.


Wąskie uliczki miasteczka.


Mydło i powidło, a nawet maszyny do szycia.


Na koniec wujek musi pochwalić się swoimi kalafiorami przed całym światem.
.
Trwa ładowanie komentarzy...